Polskie firmy chcą zatrudniać Ukraińców na stałe

Liczba składanych w urzędach pracy oświadczeń o zamiarze zatrudnienia pracowników z Ukrainy, Białorusi, Rosji, Mołdawii, Gruzji i Armenii była w pierwszym półroczu 2016 r. podobna, jak w drugim – wynika z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Oznacza to więc, że w Polsce nastąpiło poważne zwiększenie zapotrzebowania na pracę cudzoziemców.

W latach 2008 –2013 wschodni pracownicy byli zatrudnieni przeważnie w rolnictwie i ogrodnictwie. Z tego wynika, że bez starannej pracy naszych sąsiadów nie mogłyby funkcjonować np. plantacje owoców czy gospodarstwa sadownicze. Z reguły oświadczenia o pracę były składane przeważnie na początku roku, aby zainteresowani pracownicy zdążyli wyrobić sobie wizy dotrzeć do pracodawców wtedy zanim zaczną się prace sezonowe.

Później jednak się okazało, że potrzebujemy energii i pracowitości Ukraińców nie tylko latem, lecz także przez cały rok. Szybki rozwój gospodarki sprawił zwiększone zapotrzebowanie na ukraińskich pracowników. Na przykład w 2017 r. PKB wzrósł o 4,9 proc., w roku 2018 o 5,1 proc., a w roku 2019 o 4,0 proc.

Jednocześnie znacznie spadło bezrobocie, co przyniosło przedsiębiorcom wielkie kłopoty ze znalezieniem pracowników. – Te braki uzupełniają przede wszystkim Ukraińcy – dzieli się Krzysztof Inglot z firmy rekrutacyjnej Work Service – zatrudnia się ich nie tylko w rolnictwie, ogrodnictwie i budownictwie, ale również w przemyśle, transporcie, hotelarstwie, handlu oraz różnych usługach. A więc w branżach, w których praca jest przez cały rok – mówi Inglot.